sobota, 12 lutego 2011

Butelkowo...kolorowo...w realizacji


Żeby nie było...coś tam jeszcze nowego dziergam....powolutku ale dziergam. Sobota owocna a to dopiero cztery warstwy cieniowań... co dalej jeszcze nie wiem.Uwielbiam ten moment gdy można puścić wodze fantazji,czyli ...
mam motyw główny biorę farby i mieszam mieszam...dolewam opóźniacza....mieszam...maluję...kolejna warstwa...mieszam...i tak do uzyskania efektu który mnie zadowoli.Zadowoli??? Zapytacie czy planuję...nigdy. Muszę się napracować, ubrudzić, pokombinować i czuć że stworzyłam coś niepowtarzalnego w tym znaczeniu że już nigdy nie uda mi się uzyskać tych samych odcieni i barw...bo nie uda się. Nie pamiętam jakich farb użyłam, w jakiej ilości i ile opóźniacza dodałam, nie mówiąc już o innych pośrednich sprawach jak temperatura schnięcia czy sposób nakładania farby. Oczywiście nie zawsze jestem zadowolona z efektu...szczególnie po czasie gdy wydziergam coś nowego w moim mniemaniu ładniejszego ale to nieistotne bo liczy się zapał twórczy, możliwość wyżycia się twórczo i mile spędzony czas. Reasumując te moje wywody...gorąco zachęcam wszystkich do samodzielnych zmagań w dziedzinach które najbardziej nam odpowiadają. Nie ma nic piękniejszego niż własnoręcznie wydziergana serwetka, szalik na drutach, wyszywanka ,namalowany obrazek czy wypleciony koszyk.Powiecie... nie umiem.., nie mam czasu, ja też nie umiałam, wyklejałam po nocach. Nawet nie wiemy jak wielkie pokłady energii w nas drzemią ...energii którą można spożytkować właśnie na rozwijanie naszych zainteresowań i pasji. 
Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających mój blog i gorąco zachęcam do samodzielnych zmagań.


2 komentarze:

Palmette pisze...

Masz rację - dla pasji tworzenia warto zarwać nawet parę godzin snu :) Butelki jak zwykle urocze. Pozdrawiam ciepło na przekór zimowej aurze za oknem :)

AniKas pisze...

Genialne!!! :)

Related Posts with Thumbnails